|
HISTORIA
MISFITS, CZYLI HORROR KLASYCY.
Był rok 1977, w mieścinie zwanej Lodi (stan New Jersey) dwóch zapaleńców postanowiło założyć zespół, który miał się okazać jednym z najdziwniejszych i najbardziej znaczących na punkowej scenie. Jerry Caiafa (ur. 1959) i
Glenn Danzig (ur. 1955) - bo o nich mowa - powołali do życia THE MISFITS. Obaj chodzili do tej samej szkoły średniej i od dawna interesowali się muzyką, a Glenn także horrorami. W lutym 1977 Jerry zaczął grać na gitarze basowej, którą otrzymał jako spóĄniony prezent gwiazdkowy. W marcu 1977 obaj entuzjaści spotkali Manny'ego i pierwszy skład był gotowy. Glenn grał wcześniej w kilku zespołach, które kopiowały rockowe standardy, ale dla Jerrego był to pierwszy projekt. To wręcz nie do uwierzenia, ale 18.04.77 zagrali swój pierwszy koncert w legendarnym dziś klubie
CBGB's. Wykonali wtedy 7 piosenek, które udało im się przygotować w tak krótkim czasie. Po latach Jerry twierdził, iż ten pierwszy koncert odbył się w tydzień póĄniej, ale dla nas nie ma to zbyt wielkiego znaczenia
Na tym pierwszym koncercie i kilku następnych Glenn Danzig śpiewał i grał na klawiszach, Jerry Only (J. Caiafa) grał na basie, a Manny na perkusji. W czerwcu 1977 Jerry został absolwentem szkoły średniej, a cały zespół wszedł do studia Rainbow w Nowym Jorku, aby w tym dziwacznym składzie nagrać singla "Cough/Cool" / " She". Ogółem oba utwory trwają 3,24 sekundy i stanowią pewne curiosum w dokonaniach Misfits. Bardzo eklektyczne i "cieniutko" nagrane, mają jednak w sobie niezaprzeczalny urok, a "Cough/Cool" kojarzy się nieco z dokonaniami The Doors. W sierpniu tego samego roku do kapeli dołączył Franche Coma. Od tego momenty The Misfits mieli już gitarzystę. Singiel ukazał się w nakładzie 500 egzemplarzy, wydany dla własnej wytwórni Blank Rec. Nieco póĄniej tej samej nazwy firmy użyło Mercury Rec. i aby The Misfits nie rościli sobie praw do tej nazwy zaproponowano im 30 darmowych godzin studio C. I. w Nowym Jorku. Jerry Only tak wspominał ten pierwszy okres zapytany o to w
1995 roku:
- "Zaczęliśmy w kwietniu 1977. Ja razem z Glenn'em i perkusistą , który był naszym wspólnym kumplem, spotkaliśmy się i postanowiliśmy założyć kapelę. Zabawną ciekawostką jest fakt, że Glenn miał już zabukowany koncert zanim Misfits w ogóle powstał. Tak więc w miesiąc po tym, od kiedy miałem swoją własną gitarę grałem już koncert w CBGB's. Glenn śpiewał i grał na klawiszach, ja grałem na gitarze Rickenbacher - tej samej, którą słychać na albumie "Static Age". Nie byliśmy zbyt widowiskowi. Nie mieliśmy jeszcze naszego osławionego, diabolicznego image'u. Naszym perkusistą był pijany miłośnik jazzu. To było nie do przejścia. Odwiedzaliśmy CBGB's, Max's i inne kluby do nich podobne. Oglądaliśmy kapele w stylu Ramones czy Blondie i zaczęliśmy jarzyć. W końcu spojrzeliśmy na siebie i obaj stwierdziliśmy, że potrzebujemy gitarzysty. Mój koleś, z którym grałem w kosza w szkole średniej i który był o rok ode mnie starszy grał na gitarze. Wprawdzie nie znał żadnych piosenek, ale grał na gitarze od lat. Poszedłem do niego i stwierdziłem, że jeżeli ktoś ma grać nowe utwory Misfits, to lepiej żeby nie miał doświadczeń z innych grup, ponieważ nie chcemy żadnych wirtuozerskich popisów w naszym nowym zespole. Frank grał na Eksplorerze z kolorowego drewna i zawsze z tego zlewaliśmy...".
Propozycja nagrań nadeszła w paĄdzierniku, a w listopadzie Manny zdecydował się odejść z kapeli. Grupa miała wejść do studia, a nie miała perkusisty, słowem katastrofa. Glenn i Jerry wypożyczyli perkusistę o ksywce Mr. Jim (Jim Catania) z zespołu Continental Crawler i rozpoczęli próby.
W styczniu i w lutym 1978 grupa spędziła około 10 dni w studiu i nagrała 17 utworów, z czego 14 miało znaleĄć się na albumie zatytułowanym "Static Age". W związku z brakiem czasu chłopaki w zasadzie nagrali wszystkie numery "na żywo", okazjonalnie tylko dodając gitary, chóry etc.
Pomimo początkowego zainteresowania Mercury Rec. zdecydowało się nie wydawać albumu, a gitarzysta Frank Licata (Franche Coma) przez prawie 20 lat trzymał taśmę "matkę" w sejfie bankowym i dopiero w
1996 mogliśmy nacieszyć uszy tym albumem. Wprawdzie większość utworów z tej sesji ukazała się wcześniej, ale pochodziły one z inaczej zmiksowanej i dodatkowo obrobionej taśmy "matki", którą posiada Glenn Danzig. Z tej właśnie taśmy wybrano 4 utwory, które znalazły się na wydanej w czerwcu '78 EP-ce "Bullet". Na tej siódemce po raz pierwszy pokazało się, zaprojektowane przez Glenna, nowe logo grupy. EP-ka wyszła dla własnej wytwórni Misfits o nazwie Plan 9 i ukazały się 3 edycje, różniące się między sobą okładkami. Ogółem wg różnych Ąródeł nakład wyniósł od 5 do 10 tys. Tytułowy "Bullet" (Pocisk) traktuje o zagadce śmierci Johna F. Kennedy'ego. W tym czasie wielu mieszkańców Lodi widywało Jerry'ego - który właśnie mniej więcej wówczas przybrał pseudonim Jerry Only (no, drugiego takiego to raczej ze świecą szukać) - jak paradował z niebieskimi włosami, wyglądającymi w dodatku jakby ich właściciel przeszedł przed chwilą szok elektryczny i w skórzanej kurtce z nazwą kapeli na plecach. Zespół sam wydawał swoje płyty i organizował koncerty, słowem typowe dla punk rocka D. I. Y.
DALEJ =>
|