|
The Misfits "Opowieści
Niesamowite"
The
Misfits są niepodważalnymi królami horror-rocka. O ile można mówić o
takim muzycznym gatunku...Ale jak inaczej nazwać twórczość Amerykanów z
The Misfits?
Ich płyta "Famous Monsters" jest z zamierzenia, przesiąknięta strachem
- od samego tytułu, przez image muzyków, aż po specyficzne teksty
utworów. Inna sprawa,ze ten strach może się wydawać czasem trochę
plastikowy.. Bo mimo tego ze The Misfits robią wszystko by być jak
najbardziej wiarygodnymi, to nikt chyba nie bierze ich tak do końca
poważnie. Te wszystkie opowieści o duchach, o zabitych poćwiartowanych
kobietach, czy cos tam jeszcze, mogą być przecież jedynie postrachem
dla małych dzieci... Chociaż dzisiaj w erze Quake'a czy Blood'a
przypuszczam ze nawet milusińskich, muzyka The Misfits nie jest w
stanie
przestraszyć...
Niemniej jednak,The Misfits usilnie kreują się na
nowych wyznawców horror rocka,podszytego punkiem. W wywiadach
udzielanych prasie Jerry Caiafa alias Jerry Only - basista i lider The
Misfits - mówi z ogromnym przejęciem o mrożących krew w żyłach
historiach, o których opowiadają utwory z "Famous Monsters?. Jerry
potrafi tez jednak realnie spojrzeć na rzeczywistość - opowiada"
"Pracowałem w firmie wydawniczej specjalizującej się w heavy metalu i
niestety wytwórnia zbankrutowała...
Zdecydowanie lepiej czuje się jako zwykły słuchacz, którego interesuje
po prostu zdobycie ulubionego wykonawcy." Po tym przykrym doświadczeniu
, Jerry nieufnie patrzy na szeroko rozumiany przemysł płytowy. Ta
nieufność przeniosła się także na Misfits, Caiafa opowiada : "Na
początku zamierzaliśmy współpracować z wytwórnią Geffen. Jednak akurat
ta wytwórnia uparła się że wie lepiej niż my sami jak ma wyglądać
Misfits. W koncu okazało się ze jednak nie za bardzo wiedza co z nami
zrobić.. " Misfits postanowili wiec poszukać bardziej przyjaznej
wytworni fonograficznej. "Zwłaszcza jedna z wytworni wydawała się nam
odpowiednia. Okazało się jednak, ze znów się pomyliliśmy. Człowiek
grający muzykę potrzebuje, bowiem dwóch rzeczy: pieniędzy i czasu. Ta
wytwórnia zaoferowała nam godziwe wynagrodzenie, ale z organizacja
czasu było juz dużo gorzej. Cały czas graliśmy koncerty, byliśmy
czymś zajęci... Zdecydowaliśmy, ze musimy znaleĄć label, który zajmie
się nami zawodowo. To znaczy zapewni nam i pieniądze i czas.." Jak
widać spore wymagania, a może inaczej - cenią swoja prace... W końcu
trafili pod dobre skrzydła - "Famous Monsters" wydala firma Roadrunner
Records, znana ze swej solidności... Nowa płyta Misfits ma niezła
promocje - cieszy się tez uznaniem starych i nowych fanów grupy. Jerry
tak opowiada o planach na przyszłość: "Pod koniec roku zamierzamy wydać
demo zatytułowane "Mars Attacks" i rozprowadzać je przez nasz
autoryzowany fan club. PóĄniej zamierzamy wypuścić typowo
kolekcjonerski singiel - będzie to specjalna edycja na zielonym
winylu... Okładka "Mars Attacks" została zaprojektowana przez Eda Repke
i strasznie nam się podoba... Chyba nie może być inaczej - Repka był w
latach 80. najbardziej rozchwytywanym ilustratorem w heavy metalowym
światku. Współpracował z takimi sławami jak Death, Evildead czy
Megadeth... Jerry : "Repka miał kiedyś jakieś zatargi z Dave'em
Mustainem. Poszło o jakąś okładkę Megadeth. Ed nie miał zamiaru mieć
kłopotów i wycofał się z muzycznej branży. Na szczęście Ed jest zbyt
znakomitym artysta, by mógł ot tak po prostu wycofać sie. W latach 90.
powrócił do biznesu i mimo ze wiele osób posądzało go o to ze jest on
zbyt zapatrzony w stylistykę metalu z lat 80. to moim zdaniem zdaniem
jest to naprawdę niesamowity artysta . Jego prace wyglądają po prostu
fantastycznie ". Muzycy Misfits jak widać lubią współpracować z
najlepszymi - wideo do ich nowego teledysku "Scream" inscenizował sam
George Romero - reżyser takich horrorów jak "Noc zywych trupow" czy
"Dzień Śmierci". Basista Misfits mówi o Romero z najwyższym szacunkiem:
"Jego film "Noc Żywych Trupów" zawsze był dla nas ogromna inspiracja.
Nawet podczas nagrywania "Famous Monsters". Praca z Georgem była dla
nas spełnienie marzeń. Nagraliśmy dwie piosenki do tego filmu,
zatytułowanego "Bruiser"... Teledysk Misfits zyskał wiec najlepszy
szlif - Romero uznawany jest za prawdziwego obrazoburcę, a jego film
"Dawn Of The Dead" (w Niemczech pod tytułem "Zombie") miał swego czasu
ogromne problemy z cenzura. Klip do singlowego "Scream" trwa tylko dwie
minuty, ale to wystarcza, by w trakcie jego oglądania ludziom o
słabszych nerwach zrobiło się słabo... Fabuły kolejnych planowanych
teledysków oczywiście również będą straszyć. Muzycy Misfits chętnie
planowaliby nakręcenie całej serii teledyskow-horrorow. "Chętnie
nakręcilibyśmy taka serie... Oczywiście fabuła historii wynikałaby ze
specyfiki utworu. Na przykład do numeru "Dust To Dust" nakręcilibyśmy
cos o Frankensteinie a do kawałka "Forbidden Zone" pasowałyby zdjęcia z
filmu "Planeta Malp". Zreszta muzycy Misfits maja w tej dziedzinie duże
pole do popisu - przerażająca cześć ich utworów ma przecież za zadanie
straszyć. Chociażby "Saturday Night"... Jerry: ?To jest typowa
historyjka psychologiczna. Bardzo typowa i świetnie się nadaje do tego
by nakręcić do niej video. Morderstwo i miłość - temat tej piosenki -
to przecież doskonała historia dla każdego filmu. Zresztą przyznam się
ze najpierw powstała sama historia,a potem dopiero pisaliśmy do niej
muzykę. Mieliśmy jakieś 50 muzycznych pomysłów i wszystkie doskonale
pasowały do "Saturday Night". Wybraliśmy jednak muzykę,która najlepiej
sprawdza się na koncertach. Tak -"Saturday Night" to zdecydowanie
niezły, koncertowy numer...". Wiadomo ze w przyszłości Misfits dorobiło
się kilku mega przebojów ("Die Die My Darling", "Green Hell" ,"Last
Carees"), które to dziś powracają do nas w postaci coverow. Najlepszym
przykładem jest choćby Metallica, Która sprawiła, że muzyczny świat na
nowo zrocił oczy w kierunku Misfits. Ciekawe czy muzycy Misfits odczuli
juz na swojej kieszeni ten nagły wzrost popularności. Juz sam fakt,ze
Metallica, wypłaca im tantiemy za możliwość grania ich coverow, nie
pozostaje tu bez znaczenia... Jerry wydaje się jednak tym nie
przejmować. Mówi z rozbrajająca szczerością: ?Nie mieliśmy jeszcze
czasu, żeby sprawdzić stan swoich kont." Jokoas mu nie wierze
...Przecież na początku zapewniał,ze dla muzyka najważniejszy jest czas
i pieniądze... Tym bardziej, że wbrew temu, co sadza niektórzy,praca w
zespole to ciężka harówka. "Wszystko oczywiście zależy od tego, jaka
pozycje masz w zespole... Jeśli piszesz muzykę i teledyski, a do tego
jesteś jeszcze liderem, to masz naprawdę ciężkie zadanie. Granie w
zespole to nie żarty, to ciężka odpowiedzialna praca ". Patrząc na
image, jaki stwarza wokół siebie Misfits, trudno nie wierzyć w tą
cieżką pracę. Utrzymanie tych umięśnionych torsów, rzeczywiście musi
wymagać ciężkiej morderczej pracy....
Na podstawie Metal Hamer
|