|
Misfits - Słynne Potwory
Crimson Ghots Skull - to symbol Misfits, a za razem symbol
rock'n'rolla. Ta piracka czaszka obok języka Rolling Stonesow i
motocyklowych kurtek The Ramones weszła na stale w krwioobieg
młodzeżowej kultury jako symbol, który stal się charakterystyczny juz
nie tylko dla Misfits, ale dla świata muzyki. Zespół miał i ma wielu
oddanych fanów,którzy uwielbiają ich bezgranicznie. Wystarczy
wspomnieć tylko, Metallice,która juz za pośrednictwem Cliffa Burtona
(nosił koszulki Misfits) wskazywała swoja fascynacje. To dziwi
,ponieważ Misfits nie był nigdy zespołem grającym metal, co prawda
elementy metalu pojawiały się na płytach kapeli, ale dla fanów metalu
to za mało i dlatego pewnie Misfits miął olbrzymia rzesze wielbicieli
wśród punkowcow. Zespół powstał w 1977r z inicjatywy Jerrego Only i
Glenna Danziga. Po wielu wspólnych płytach muzycy pokłócili sie ze
sobą. Danzig przez wiele lat nie pozwalał używać reszcie zespołu nazwy,
gdyż miał do niej prawa. Sad uznał jednak,ze Doyle von Frankenstein,
Dr. Chud i Jerry Only mogą nazwy używać. W 1997 roku, nastąpił wielki
powrót, z Michaele Graves'em w roli wokalisty. I tak jest do dzisiaj,
kiedy na rynku pojawia się kolejne wydawnictwo grupy - "Famous
Monsters". O zespole i płycie rozmawiałem z Jerrym - basista
zespołu.
MH: Wydajecie nowa płytę.... J:
Zgadza się. Płyta "Famous Monsters" kontynuujemy tradycje. Nawiązujemy
do naszych pierwszych płyt "Bullet" i "Horror Business"
MH: OdnaleĄć można również odniesienia do tradycji muzycznej.
J: Tak jak obiecywaliśmy po wydaniu poprzedniej płyty. Dla nas klasyka
jest ważna. Utwór "Saturday Night" nawiązuje do lat 50., nawet w
partiach wokalnych Michaele'a. Kompozycja "Scarecrow Man" skonstruowana
na bazie rockabilly - Doyle w taki właśnie sposób gra w tym utworze na
gitarze. Z kolei utwory "Scream", "Living Hell" i "Fiends Club" to
czyta emocja i szybkość. Mam na tej płycie swojego faworyta, jest nim
"Forbidden Zone?,który przypomina "Astro Zombies" - najlepszy utwór w
historii Misfits.
MH: Nie odchodzicie zbytnio w tekstach od motywów,do których nawiązujecie od lat ?
J: Nie ulegamy trendom. W latach 70., kiedy młode zespoły zapatrzone
były w sprawy społeczne, czy politykę my od tego odchodziliśmy.
Uwielbiam filmy, zwłaszcza horrory. Tematyka tych filmów idealnie
pasuje do naszej muzyki. Przedstawiamy inny świat, nie ten okropny
,realny, ale ten karykaturalny, wynaturzony, pełen potworów, w
Które my jako ludzie często Sie wcielamy tym razem z tekstami tez tak
jest. Te wszystkie diabelskie postaci i monstra trzeba odbierać jak
bohaterów dobrego filmu, który trzyma w napieciu.
MH: Misfits należy do grona zespołów,które wywarły wpływ na rozwój muzyki - czy to zbytnio was nie
obciąża?
J: Rzecz w tym, że jesteśmy zespołem, który ciężko pracuje. Jesteśmy w
tym biznesie 23 lata, niedługo minie juz 25 lat, wiec zbliża się
rocznica. Utrzymaliśmy do dzisiaj ten sam pomysł na prace, co na
początku i staraliśmy się by świat nas nie zmiękczył. Staralismy się
przez te lata być zespołem, który sie ceni, zespołem grającym mocna
muzykę i zarazem zespołem, który tworzy świetne utwory. Tak naprawdę nie
obchodziło nas, jaka muzyka się dobrze sprzedaje, jaka muzykę się
kupuje i co się dzieje z innymi zespołami na całym świecie. Misfits stal
się legenda, dlatego, że przez te wszystkie lata walczyliśmy o to by
nasza muzyka podążała w kierunku wybranym przez nas. Cały czas chodziło
nam o to by fani myśleli dobrze o Misfits, ze ta nazwa będzie oznaczać
cos specjalnego. Myślę ze to właśnie, dlatego staliśmy się legenda.
MH: Muzyka Misfits korzysta z wielu stylistyk, ma elementy hardcore.
J: Koncertowaliśmy z wieloma hardcore'owymi zespołami. Znam to granie.
Może wyrażać wiele emocji. Lubię te muzykę i wiele zespołów, które go
wykonują.
MH: Album "Walk Among Us" z 1982 roku jest protoplasta hardcore'u - czy się z tym zgodzisz ?
J: Ten album jest hardcore'owy i rzeczywiście jest na tej płycie kilka
numerów hardcore'owych . Jednak to, co chcieliśmy pokazać na tym
wydawnictwie, to różnice miedzy nasza muzyka a hardcore.
Wprowadziliśmy do naszej muzyki więcej melodii chcieliśmy spróbować
choru chłopięcego, pracowaliśmy nad tym, by udowodnić ze od strony
wokalnej możemy być lepsi,niż bandy core'owe . Nasza muzyka miała te
podstawowe elementy,ale nasze zawsze w nieoczekiwanym momencie
robiliśmy cos by fan wiedział ze nie jest to płyta zespołu punkowego
,czy hardcore'woego , tylko grupy Misfits
MH: W muzyce Misfits słychać wiele elementów metalu.
J: Próbowaliśmy pisać dobre numery. Nie dzielić ja na kategorie.
Wiadomo ze albumy Misfits to zbiór wielu różnych utworów. Jedyna zasada
jaka się kierowaliśmy to ta ze w 75% piosenki na płycie maja być
szybkie i agresywne - nie mogło buc mowy o płycie balladowej.
MH: W takim razie czy punk jest dla ciebie istotny?
J: Tak, myślę ze punk jest świetny. Płyty Sex Pistols są świetne,
szczególnie ich pierwsza płyta. Płyty Ramones tez są znakomite. Punk
dlatego jest taki dobry, bo daje nowe spojrzenie na muzykę. Jest
także stylem,który przechwytuje różne rzeczy od innych rodzajów muzyki.
MH: Misfits ma swój symbol, który wielu fanów sobie tatuuje - Czaszkę. Co sadzisz o
tatuażach?
J: Tatuaż, który mam na ramieniu jest wzorem wziętym z mojej kurtki,
przypomina mnie samego. Nasi fani maja dużo tatuaży, zauważam to
zawsze, gdy gramy koncerty. Fajnie to wygląda, kiedy człowiek zdecyduje
się wytatuować. Ale zawsze trzeba wiedzieć, czego się chce nie można
działać przez przypadek, bo można wyglądać jak ściana wymalowana
graffiti, czyli dużo, kolorowo i bez wyrazu. Lepiej mięć jedne tatuaż
, niż zamalowane cale cialo.
MH: Jakiej słuchałeś muzyki w latach 70., kiedy powstawał zespól
J: Moje korzenie to Iggy Pop, Ramones , wczesny Dead Star. Misfits
powstawał w okresie przejściowym, gdy muzyka nie była juz dodatkiem,
stawała się wyzwaniem i my to wyzwanie przyjęliśmy. Chcieliśmy być na
szczycie tego wszystkiego, weszliśmy bardzo wysoko, choć były chwile
załamań, niektórzy załamali się na dobre i juz nie grają w kapeli. Nie
mieliśmy w tamtych czasach jakiejś szczególnych fascynacji. Ciągnęło
nas do scenicznych ekscesów Iggego Pop'a i treściwego czadu, jaki
dawali Ramones. Krótkie utwory przepełnione energią.
MH: Na płycie Garage Inc Metallica gra kompozycje, Misfits "Last Carees"
, "Green Hell" i "Die Die My Darling". Jest to hołd dla Misfits. Czy
tez tak to odbierasz?
J: Są to kompozycje z kanonu Misfits. Cieszę się ze takie gwiazdy jak
Metallica Nas szanują. Osobiście nie dostrzegam teraz, by nasze dĽwięki
rozwijały ten zespół, ale go podziwiam i lubię. Mam nadzieje ze nasze
nowe płyty również bedą im się podobały, choć im jesteś starszy
,dojrzalszy, tym jesteś mniej podatny na wpływy. Czekamy wiec na nowe
pokolenie, które będzie uczyło sie grac muzykę na naszych numerach. Tak
szczerze mówiąc, to idealnie się do tego nadają, gdyż układ
melodyczny Misfits opiera się na rytmice, a tego można łatwo się
nauczyc.
MH: Nagraliście "Famous Monsters" w niespełna trzy tygodnie. Nie lubicie siedzieć długo w studiu?
J: Nagraliśmy ja w takim terminie,ale długo się do niej
przygotowywaliśmy. W ciągu trzech miesięcy zrobiliśmy około
czterdziestu piosenek, z czego tylko kilkanaście trafiło na płytę.
Lubię prace w studio, ale nie ma potrzeby przebywać tam dłużej niż jest
to konieczne.
MH: Wasza poprzednia płyta wydana po reaktywowaniu to "American Psycho". Jak obecnie odbierasz ta płytę ?
J: Czekaliśmy na jej nagranie bardzo długo. To była płyta spust, po
tych wszystkich przetasowaniach z nawa grupy. Jak wiesz Lenn, nie
chciał dobrowolnie pozwolić na granie pod ta nazwa, ale udało się. To
była płyta, na jaka się czeka, jak na przyjście dziecka na świat. Jak
już przyjdzie patrzysz czy ma wszystko na swoim miejscu. American
Psycho to dobra płyta aktora ma w sobie wszystkie podstawowe składowe naszego grania.
MH: Tuz po wydaniu Amercian Psycho ,ruszyliscie w trasę z Megadeth. Jak to wspominasz.
J: Lubię muzykę Megadeth i chłopaków z tego zespołu. Jednak fani
Megadeth nie rozumieją tego, co robimy. Na scenie poruszamy się szybko
, nie mamy gitary prowadzącej i częściej używamy wokalu. To jest to,
co przeszkadza w rozumieniu naszej muzyki przez fanów metalu. Te
koncerty nie działały pozytywnie, nie było scenicznego komfortu, choć
zestaw zespołów był niezły. Jednak każda z naszych kapel ma swoich
oddzielnych fanów. I nie pomoże tutaj fakt, że osobiście się lubimy.
MH: Dlaczego Michael Graves nie śpiewał na tej trasie po Europie i Ameryce południowej? Czy tylko z osobistych powodów?
J: Nie pojął odpowiedzialności, musiał zrozumieć ze Misfits jest zespołem, który jest w ciągłym ruchu, ze Misfits działał o wiele
wcześniej niż on chciał zostać piosenkarzem. Kiedy zdecydował się odejść
z Misfits wiedział, że damy sobie rade bez niego. Wiec musiał wybrać
czy chce być z nami,czy będzie robić cos innego, ale w końcu pojął o
co chodzi i dzisiaj jesteśmy znowu razem.
MH: Zastąpił go Myke Hideous,ale tylko chwilowo.
J: Myke był zawsze moim przyjacielem. Zawsze chciał grac w kapeli i
robić fajne rzeczy. Nadażyła się okazja grania w zespole, który lubi.
Kiedy doszło do rozstania, dobrze ze zrozumiał, dlaczego musiał z
zespołu odejść. Nie był najlepszym wokalistą.
Kiedy odszedł, zespół podjął decyzje by grac dalej, a to jest dla mnie najwazniejsze.
MH: Tytuł płyty "Famous Monsters" został zaczerpiniety od Foorresta J. Ackermana, cieszącego się zła sławą maga z lat 70?
J: Znam go osobiście, jest naprawdę miłym facetem. Jako dziecko
czytałem o nim ksiązki, co zainspirowało mnie do tego, by go
"podczepić" do Misfits. Jesteśmy bardzo dumni ze mogliśmy to zrobić.
Powróciliśmy jak gdyby do dzieciństwa. Cały czas żyjemy filmami grozy,
to nasz świat fantasy oraz zagadkowych postaci, które działają jak
magnes. Forrest był taka magnetyzującą postacią, tajemnicza i wręcz
nikczemna. Dzisiaj okazuje się jednak ze zbyt dużo na jego temat
rozważałem, robiąc z niego bardziej potwora niż człowieka, gdyż jak
wspomniałem jest miłym czlowiekiem.
MH: Do filmu Gorge Romero nagraliście trzy utwory, w tym dwa nowe : "Friend Without a Face" , i "If Look Could Kill"
J: Przyszłością dla zespołu Misfits, będzie nagrywanie piosenek na ścieżkę dĽwiękową do filmów np. horrorów, ale nie tylko.
Możemy występować w filmie jako aktorzy drugo - trzecio planowi. W
filmie "Bruiser" występujemy w jednej z finałowych scen. Gramy koncert
na scenie klubu. Wykonujemy utwór Scream. Do tego utworu szykujemy
również wideo z wykorzystaniem scen z filmu, który robi dla nas
reżyser filmu Romero. Nie będzie to jednak jedyny teledysk do nowej
płyty. Razem z Johnem Cafiero szykujemy się do zrobienia drugiego
teledysku do numeru "Saturday Night"
MH: W odróżnieniu od wersji amerykańskiej, wersja europejska "Famous Monsters" zawiera dodatkowe trzy utwory
"Devill Doll"
"100000 Years BC" i "Helena 2" . Dlaczego ?

J: Powodem było to by sprzedać w Europie cos innego, zainteresować
tym Europę, by nasi fani kupili te płytę. Ponieważ Europa jest bardzo
artystycznym miejscem, przyjeżdżamy tu i probujemy nowych pomysłów.
Pierwszy koncert, jaki graliśmy w Europie odbył się w Glasgow i było
świetnie. Europejczycy są dobrze nastawieni dla nas. Chcieliśmy dać im
w zamian cos ekstra i pokazać im ze ich szanujemy. To efekt marketingu
ale np. Japończycy otrzymają płytę tylko z jednym bonusem w postaci
utworu "Devill Doll"
MH: Czy lubisz grac 30 sekundowe utwory?
J: Jasne! Im krócej tym lepiej.
MH: Gracie taki 30 sekundowy kawałek na płycie "Short Music For Short People"
J: 101 niezależnych punkowych zespołów gra 101 niesamowicie krótkich 30
sek. kawałków. Nasz widnieje na płycie na pozycji 100. Pomyślałem ze to
dobry pomysł. Mike z Fat Wreck Chords zaproponaował udział w nagraniu
tej płyty. Ponieważ go lubię zgodziłem się. Stwierdziłem, że będzie
dobra zabawa granie z innymi zespołami. Zagraliśmy "NY Ranger". Graja
tam fajne kapele, jest: Gwar , The Damned , NoFx , 7 Secounds. Niezły
zestaw.
MH: W oryginale ten utwór ma 1,38 sek. - śpiewa go John Cafiero, ale w
krotszej wersji wokalizę robi Michael Graves. Skąd te zmiany?
J: Rzecz w tym, ze Michael chciał koniecznie w tym numerze zaśpiewać,
a ze to było tyko 30 sek ... Oryginalna wersja tego utworu jest rzadka
gdyż pojawiła się w limitowanej edycji na singlu. Stad pomysł na
nagranie jej raz jeszcze.
MH: Skąd się wzięła nazwa twojej gitary " DeaVstator:?
J: Trzeba mieć dobre imię by się dobrze sprzedało. Bez tego jest
ciężko. To była pierwsza rzecz, jaka mi wpadła do głowy. Nazwa gitary.
Potem dopiero przyszedł czas na szukanie nazwy dla zespołu. Gitara
Doyla nazywa się z to "Anihilator"
MH: Uwielbiasz świat filmów grozy. Rozumiem ze sfera duchowa jest dla Ciebie wazna.
J: Wierze w niebo i piekło - w obydwa te miejsca. Moja rodzina to Włosi
- katolicy. Moja babka ma w domu statuetkę Jezusa i rzeczy tego typu.
Chciałbym, aby ludzie wierzyli w siebie nawzajem. Ludzie często są chciwi
, są materialistami. Pieniądze są dla nich najważniejsze, ale do czasu
gdy zdasz sobie sprawę z tego, że potrzebujesz Boga. Bóg cię nigdy nie
opuści, chociażbyś ty go nawet opuścił...
MH: Wiesz zaskoczyłeś mnie trochę, bo Wasz image i inspiracje...
J: Jesteśmy sobą a to nie kłóci się z naszym wnętrzem. Niepotrzebujemy
żadnej mody oprócz naszej własnej. Wiec współistnienie naszego
zewnętrznego image z duchowością daje się pogodzić. Oczywiście mowie za
siebie.
MH: Co sadzisz o muzyce u schyłku wieku, czy możliwa jest jeszcze jakaś muzyczna rewolta.
J: Myślę ze nie można tak powiedzieć. większość piosenek to piosenki o
miłości. To rzecz, która zawsze występuje. Dla przykładu country poszło
w te stronę. Sadze ze jak dotąd jest naprawdę swietna.
MH: Skoro jesteśmy przy takich rozważaniach, to może podzielisz się refleksjami dotyczącymi nadchodzącego milenium.
J: Mam nadzieje ze będzie to lepszy czas pracy dla mnie. Myślę ze
zespół będzie w szczytowej formie swojej działalności. Będzie
silniejszy niż był,tylko Metallica spośród wielu grup została z taką
siłą. WeĽmy np. The Clash Czy Ramones , ich juz prawie nie ma. Myślę, że
Misfits stanie się bardzo silny i będziemy starali się być na samym
szczycie.
Na podstawie Metal Hammer
|